Czerwcowe Tu i Teraz

Opublikowane przez Izerka w dniu

Nawet nie wiem kiedy minął miesiąc od pierwszego wpisu z tej serii a tym samym kolejny miesiąc mojego życia. Myślałam, że czerwiec będzie spokojniejszy od maja ale nic z tego. Minął równie szybko jak maj –
Kongres, długi weekend, porządki, przygotowania do kolonii i wkręcanie się coraz bardziej w Bullet Journal i planowanie. Musiałam też zweryfikować swoje plany blogowe. Nie wszystko co jest dobre dla innych sprawdza się w moim przypadku. Trzeba albo z czegoś zrezygnować albo ograniczyć.

Koniec miesiąca to czas na podsumowania. Lubię ten moment, gdy z kartką i długopisem w ręku analizuję, co mi się udało a co jeszcze zostało do zrobienia. Daje mi to ładunek dobrej energii. Fajnie wiedzieć, że miniony czas nie należał do zmarnowanych.

Zapraszam więc na kolejne Tu i Teraz.

SŁUCHAM …. Radio RMF Classic. Uwielbiam ich mieszankę muzyki klasycznej z utworami filmowymi. Rewelacyjna stacja, dzięki której można usłyszeć najpiękniejsze piosenki ze starych i nowych przebojów kinowych, musicali, romantycznych komedii, bajek i popularnych seriali, polskich i zagranicznych. A między nimi kompozytorzy światowej sławy. Radio pomaga mi uśmiechać się od samego rana i nastawić dobrze w drodze do pracy. Nawet w najbardziej pochmurne dni.

CZUJĘ SIĘ …. doceniona. Kongres a konkretnie Gala dała mi ogromny zastrzyk pewności siebie. Okazało się, że potrafię poprowadzić imprezę na ponad setkę ludzi, bez jakiegokolwiek wcześniejszego przygotowania i prób. Wyszło naprawdę dobrze. A ja do dzisiaj jestem w szoku, że sobie z tym poradziłam. Spoko, w samouwielbienie nie wpadnę. Na to mam zbyt wiele zdrowego rozsądku ale miło jest słyszeć tyle słów pochwał. Zwłaszcza, że znałam tylko kilku ludzi i to przeważnie ograniczało się do kontaktu telefoniczno- mailowego. A na dodatek w nowym numerze wydawanego przez nas magazynu są dwa artykuły mojego autorstwa 🙂

CHCIAŁABYM …. mieć więcej czasu dla przyjaciół. Nie słyszeć, że ich zaniedbuję i unikami. Nie chcę być tylko obserwatorem ich życia a jego częścią. Ostatni tydzień uzmysłowił mi, jak bardzo brakowało mi obecności niektórych ludzi. Sierpień będzie w większości poza domem więc teraz jest idealny czas na spotkania, spacery, kawki i pikniki. Spotkania nie da się zastąpić rozmowami telefonicznymi, mailami i SMSami. Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.

POTRZEBUJĘ …. zająć się w końcu swoimi kolanami. Od jakiegoś czasu coraz bardziej mi dokuczają. Nie mogę bezboleśnie wstawać, kucać, siadać… Szału nie ma. Sezon górski w pełni, przede mną ambitny ruchowo sierpień więc nie ma co czekać na pogorszenie stanu- medycyna, suplementy i treningi. Plan minimum 🙂

UCZĘ SIĘ …. pokory w blogowaniu. Miałam bardzo ambitne plany na czerwiec, minimum dwa posty w tygodniu, cztery serie i codziennie komentarze na innych blogach. A skończyło się na dwóch opublikowanych postach i kilku rozgrzebanych szkicach. Blogosferę częściej odwiedzam bez pozostawiania śladu i tylko czytam o cudzych pomysłach, planach i życiu. Ale zrobiłam sobie mały bilans i wiem już ile czasu powinnam poświęcać na blogowanie by być bardziej efektywną. Zminimalizowałam trochę grafik publikacji i ilość pozostawionych komentarzy. Wolę podnosić poprzeczkę niż na koniec miesiąca tłumaczyć się przed sobą z porażki.

CZYTAM …. coraz częściej przed snem. Wracam do tradycji wyłączania rozpraszaczy, w tym komputera i Internetu w telefonie i kończenia dnia z lekturą. Łatwiej mi zasypiać… o ile mnie nie wciągnie powieść na tyle, że zarywam noc. No ale coś za coś… Aktualnie pochłaniam książkę Adama Bieleckiego „Spod zamkniętych powiek”. To historia jednego z najlepszych wspinaczy młodego pokolenia, któremu w udziale przyszło uczestnictwo w dramatycznych wydarzeniach, znanych nie tylko himalajskiemu środowiska. Czy jest ktoś kto nie słyszał o tragedii na Broad Peak i szumie medialnym, jaki się rozpętał po śmierci Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego? Dopiero zaczęłam czytać więc o wrażeniach mogę opowiedzieć po skończeniu. Na pewno na duży plus można zaliczyć rewelacyjne zdjęcia.

CZEKAM NA …. zmiany w mieszkaniu. Od dwóch miesięcy planuję malowanie ścian i w lipcu muszę w końcu do tego doprowadzić. Lato to najlepszy moment na taki remont. A ponieważ to nie jest jakaś wielka metamorfoza nie muszę poświęcać na to urlopu. Weekend wystarczy. Mam też parę pomysłów na „zizerkowanie” mieszkania. Nie potrzeba wcale przemeblowania ani wielkich zmian – wystarczą spersonalizowane dodatki i sezonowe dekoracje.

PRACUJĘ NAD …. dobrymi nawykami. Nawyki czyli czynności powtarzalne, najczęściej każdego dnia. Jedne są niepotrzebne, złe a drugie wręcz przeciwnie wartościowe i wzbogacające życie. Zdałam sobie niedawno sprawę, w jak dużym stopniu determinują one nasze zachowanie. Budzik dzwoni, wstajemy, idziemy do pracy, pijemy kawę, robimy rzeczy według utartego schematu, po pracy spotykamy się ze znajomymi, spędzamy czas z rodziną, surfujemy po internecie, jemy kolację, czytamy książkę… wszystko kontrolowane przez naszą  podświadomość. Nawet się nie zastanawiamy nad naszym zachowaniem, do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Nasze życie składa się z nawyków. Najczęściej są to zachowania negatywne- palenie papierosów, objadanie się przed snem, marnowanie czasu przed komputerem, zbyt duża ilość kawy, brak ruchu czy świeżego powietrza. Na Kongresie jedna z prelegentek mówiła właśnie o tym, jak pracować nad tym, aby złe przyzwyczajenia zamienić na dobre. Podobno wystarczy 21 do 30 dni aby wyrobić w sobie dobry nawyk. Najważniejsze, aby daną czynność powtarzać codziennie, aż poczujemy, że staje się normą. O nawykach i pracy nad nimi pewnie jeszcze napiszę. Bo to dosyć istotny dla mnie temat.

OGLĄDAM …. dosyć niewiele bo staram się więcej czasu spędzać na dworze i bardziej kreatywnie. Ale do Doroty Szelągowskiej dołączył „Lucyfer”. Obejrzałam jeden odcinek i się wciągnęłam. OK, ambitne kino to nie jest ale lekki, łatwy i przyjemny serial. Tak pokrótce:  Lucyfer, upadły anioł zesłany za karę do piekła, miał spędzić wieczność na karaniu złoczyńców. Pewnego dnia przestało mu się to podobać i w towarzystwie seksownego demona o imieniu Mazikeen przybywa do  Los Angeles. Jako Lucyfer Morningstar (nazwisko dosyć oczywiste) zostaje właścicielem baru nocnego, gdzie można dostać absolutnie wszystko. I tak sobie żyje w swoim cudownym, egocentryczno – luksusowym świecie do momentu, gdy na jego drodze staje mądra, energiczna i odważna pani detektyw.  Lucyfer zaczyna jej pomagać w szukaniu i karaniu złych ludzi. I robi to w swoim unikatowym diabelskim stylu. Moi drodzy, diabeł naprawdę ubiera się u Prady 😉

CIESZĘ SIĘ .... ładną pogodą, truskawkami pod każdą postacią (w planach mam orzechową tartę ;-), wieczorami na balkonie, spacerami i dobrą passą w pracy. Ogromną radość sprawia mi prowadzenie „Dziękczynnika” (albo „Wdzięcznika”, jeszcze się nie mogę zdecydować na nazwę 😉 i szukanie małych oraz dużych przyjemności dnia codziennego. Uczę się dzięki temu cieszenia z każdej chwili. Czasem to naprawdę trudne zadanie ale ważne, by umieć się cieszyć ze swojego życia. Taka nawiedzona wyznawczyni psychologii pozytywnej 🙂

Czerwiec podsumowany, pora zabrać się za planowanie kolejnego miesiąca. Lipiec zaczął się burzowo ale i tęczowo. Jednorożca mi różowego tylko brakuje.

A Wam jak minął czerwiec? Robicie w ogóle miesięczne podsumowania?W takiej jak ja lub innej formie?


0 Komentarzy

izerka · 07/12/2017 o

a spróbuj zrobić na papierze 🙂 nie musi być koniecznie takie jak moje, może być to tylko lista tego, co udało Ci się zrobić a nad czym musisz jeszcze popracować.Masz wtedy czarno na białym jaka z Ciebie zdolna bestia 🙂

Magda i Mateusz · 07/07/2017 o

miesięczne podsumowania robię tylko w głowie, plany za to na papierze 🙂 gratuluję poprowadzenia gali 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *